niedziela, 11 sierpnia 2013

1. "Moje lato w Irlandii"

- ŚNIADANIE GOTOWE !
- OKEJ MAMO ! BĘDĘ NA DOLE ZA MINUTĘ ! - Odkrzyknęłam do niej z mojego pokoju na górze. Właśnie zaczynałam pakować się do mojej podróży, choć powinnam być spakowana kilka dni temu. 'Gdzie jadę ?' moglibyście zapytać. Spędzę lato w Mullingar, w Irlandii.

Nazywam się Erin Collins. Mam 18 lat i jestem z Wisconsin w USA. Właśnie ukończyłam liceum i moje letnie wakacje miały się rozpocząć. Ale to nie miało być zwyczajne lato. W tym roku miałam spędzić je w Irlandii. Niektórzy z was muszą się zastanawiać 'Dlaczego Irlandia ?'. Więc wyjaśnię. To była rodzinna tradycja, by spędzić tam lato gdy skończysz 18 lat i dowiedzieć się wszystkiego o dziedzictwie rodzinnym oraz poznać rodzinę, która wciąż tam mieszkała, bo czemu by nie ? Więc to właśnie tam będę zmuszona spędzić następne trzy miesiące.

Moja rodzina ma bardzo bogate irlandzkie dziedzictwo. Po tym, jak moi dziadkowie przybyli do Ameryki wiele lat temu, założyli rodzinę i zachowali w niej wszelkiego rodzaju irlandzkie tradycje. Ze wszystkich miejsc do wyboru, nie mam pojęcia, dlaczego przyjechali akurat do Wisconsin. Jedyne rzeczy, które ludzie tu naprawdę robią to oglądanie football'u, picie piwa, polowanie, łowienie ryb oraz jedzenie sera. Nie ma tu wiele do zobaczenia oprócz krów i gopodarstw. Ale jest spokojnie. I dlatego to kocham.

- Cześć, Erin - Ryleigh powitała mnie gdy weszłam do kuchni na śniadanie. Patrząc w jej oczy mogłam powiedzieć, że nie była gotowa pozwolić mi odejść na lato, jednak wciąż się uśmiechała by nie zniszczyć mojego podniecenia. Była bardzo dojrzała jak na czternastoletnią dziewczynę. Przez większość czasu była bardziej dojrzała niż ja. Jedyną rzeczą, która oddawała jej wiek była jej szalona obsesja na punkcie One Direction. Każdego ranka zostawiała swojego iPhone'a w jej pokoju i włączała ich album. Dzięki niej znałam wszystkie słowa z większości piosenek i imię każdego z chłopaków z zespołu. Niall była jej ulubionym i była zazdrosna, że spędzę całe lato w jego rodzinnym mieście. Dała mi jego zdjęcie bym zdobyła jej autograf jeśli go spotkam podczas pobytu w Irlandii.

- Co robiłaś w swoim pokoju, hmm ? Kończyłaś się pakować ? - spytała mnie mama.
- Więc, umm, tak - próbowałam uniknąć tematu wiedząc, że moja terminowa mama nie zatwierdzi mojego skrajnego zwlekania - Aktualnie, muszę się spakować... - skuliłam się, czekając na jej reakcję.
- Co ?! ERIN ! Wylatujesz za sześć godzin i jeszcze się nie spakowałaś ?! Następnym razem mam ci powiedzieć, żebyś zaczęła się pakować TRZY MIESIĄCE WCZEŚNIEJ ?! Nigdy nie jesteś gotowa na czas ! - wrzeszczała na mnie.
- Pomogę jej - Zasygnalizowała Keela jak tylko weszła do kuchni. Tak, zasygnalizowała. Keela jest głucha. Straciła słuch w wypadku samochodowym gdy miała 9 lat. Nasza cała rodzina nauczyła się języka migowego trochę później, ale Keela potrafiła też czytać z ruchu warg, co ułatwiało komunikację.

Keela i ja byłyśmy bardzo zżyte ze sobą. Bardziej, niż siostry normalnie są. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym, zawsze była ze mną, nieważne w jakiej sprawie. Najlepiej spędzałyśmy czas razem. Myślę, że to dlatego, że między nami był tylko rok różnicy.

Obie udałyśmy się na górę i szybko pomogła mi spakować resztę moich rzeczy. Gdy skończyłyśmy miałam dwie wielkie walizki i jedną torbę podręczną do samolotu. Byłam bardzo wydajnym pakowaczem jeśli tylko tak sobie powiedziałam.

Po jakimś czasie całą rodziną udaliśmy się na lunch jako swego rodzaju 'Żegnaj na wakacje, będziemy tęsknić' posiłek. Poza tym, że byłam podekscytowana wyjazdem, bałam się pożegnania, które już wkrótce będzie musiało nastąpić.

Po posiłku udaliśmy się na lotnisko. Kiedy miałam wejść na pokład samolotu powiedziałam im wszystkim 'Do widzenia'. Moja mama, tata, Keela i Ryleigh przytulili mnie ze łzami w oczach i życzyli mi powodzenia w podróży.

- Zadzwoń do nas kiedy wylądujesz, kochanie. Wujek Callum i ciocia Tara spotkają się z tobą dopiero na lotnisku kiedy wylądujesz w Irlandii. Odbiorą cię i zostaniesz z nimi na całe wakacje - chociaż mówiła mi to setki razy, wiem, że potrzebowała powiedzieć mi to jeszcze raz tylko dla własnego spokoju. Tylko chciała mieć pewność że nie zgubię się w innym kraju. Zrozumiałe.
- Oczywiście, że zadzwonię mamo. - Uśmiechnęłam się do niej i reszty rodziny zanim wsiadłam na pokład samolotu by zacząć moje ekstrawaganckie lato.

Nie wiedziałam, że to lato to będzie więcej niż tylko nauka o historii naszej rodziny...
____________________________

No to jest pierwszy rozdział :) Nie wiem jak często będą rozdziały, bo ten jest najkrótszy, reszta ma po kilka stron. Zostawiam was w rękach Dominiki :) Więc do zobaczenia przy trzecim rozdziale, buziaki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz